ZLOTY:
zobacz relację z poprzedniego spotu: Spot 3 maj 2005
ZLOT 4-5 CZERWCA 2005r.
Od jakiegoś czasu na naszym forum klubowym zapowiadany był pierwszy ogólnopolski zlot klubowiczów BMW AUTO KLUB. Zlot miał się odbyć pierwotnie 28-29 maj, ale nadworny kronikarz klubu termin ten miał zarezerwowany na inną okoliczność. Najrozsądniejszym terminem okazał się 04-05.06.2005. Tak tez sie stało, "demokratycznym głosowaniem" zdecydowana większość klubowiczów przyjęła nowy termin, nad prawidłowością głosowania czuwał Marcin_Radom. Dla mnie najgorsza była noc z piątku na sobotę (sobota-04.06.2005) około godziny 01:00 uświadomiłem sobie, że z dniem 03.06 mój dowód rejestracyjny stracił ważność (tymczasowy), ale doszedłem do wniosku, że tak czy siak pojadę na "kamikaze". Na szczęście okazało się, że ważność upływa w następny piątek ;].
Podróż do toporni przebiegła spokojnie (220km). Bez większych problemów dojechaliśmy na miejsce, tam już od piątku czekał Marcin_Radom z Magdą czyli stała już E28 oraz E30 318i touring przybyłego w sobotę po południu Hummera z kobietą. W tym momencie do grona betek w ośrodku Krokodyl w Toporni dołączyła moja E30 324TD Touring. Jeszcze dobrze się nie rozciągnąłem, a Marcin już nakleił mi darmową nalepkę klubową. Unikając linczu muszę wspomnieć i podziękować klubowiczowi Kriters, który to wykonał i podarował te nalepki. Po paru minutach zapoznawczych i w momencie, gdy przypomniałem sobie, że przyjechałem oczywiście z moją ukochaną kobietą o imieniu Mariola, rozgościliśmy się przy grillu na którym były już gotowe cieplutkie i pachnące kiełbaski, w tym momencie podziękowania kieruję w stronę Magdy, która kupiła 6kg tego smakowitego produktu. Po paru chwilach zjawił się (ponownie) Kriters wraz z obstawą czyli dwoma synami, Batmanem i jego kobietą, oczom moim ukazała się jego E34 525TDS Touring (znów muszę podziękować Kritersowi, który zaoferował mi w późniejszym czasie przejażdżkę tym samochodem, oczywiście za kierownicą). Jakiś czas później dojechał Cjanek (E36 316i Compact) z ekipą (imion nie pamiętam) razem z towarzystwem przywiózł dodatkową porcję kiełbasy, by zatkać nam otwory. Gdy już na dobre rozsiedliśmy się i trwała sielanka i zawody strzeleckie, pojawiła się tajemnicza E36 sedan koloru czerwonego. Właściciel próbował się dostać do naszego obozowiska lecz napotkał przeszkodę w postaci bramy ;-) Po poinstruowaniu nieznajomego kolegi i koleżanki, dojechali już jak trzeba. Okazało się, że zjawił się Elstir wraz z kobietą. Oczywiście, obowiązkiem było "obwąchać" E36 320i i zaprosić na spożycie potraw z grilla. Sielanka trwała dalej, w międzyczasie obserwowaliśmy jak Marcin_Radom zachwyca się zastrzeloną przez siebie żmiją zygzakowatą ;) W międzyczasie odbył się konkurs strzelania z Marcinowej wiatrówki do tarczy, wiem tyle, że ja nie wygrałem. Gdy zapadła już ciemność ewakuowaliśmy się do baru, który znajdował się na terenie ośrodka, pod parasolami gawędziliśmy na różne tematy, pośmialiśmy się z kawałów, (że wspomnę o żółwiu ;) ) I stało się, moim i wiem, że nie tylko moim zdaniem, późnym wieczorem padło hasło Zlotu ;), kolega Elstir zmiażdżył wszystkich: "Tylko podjedź i szybko otwórz drzwi" (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). Najbardziej wytrwali zrobili przeprowadzkę do innego baru i pogawędzili sobie i naczekali się na frytki i gorące herbaty całe wieki. Pozdrawiamy panią za barkiem.
W niedzielę po ciężkiej nocy, śniadanko, spacerki tu i tam, a później rowerki wodne, po których zaistniała sytuacja warta odnotowania, wszyscy zapłacili za siebie tylko Kritersowi się zapomniało ;) na szczęście Kronikarz Klubowy pokrył długi Kritersa i zobowiązał się za karę odpracować 30 godzin w ośrodku za darmo. Dodam, że podczas płatności, Kritersa wraz z ekipą nie było już w ośrodku, szybkim TeDeeSem odjechali w kieruku Piotrkowa Trybunalskiego i ślad po nich zaginął. Niedziela była troszkę złośliwa, bo pogoda była zmienna, troszkę pokropiło, troszkę poświeciło słoneczko. Koło godziny 16 opuściliśmy Krokodyla i rozjechaliśmy się w kierunku domów.
Podróż powrotna, obyła się bez przykrych niespodzianek (o ile mi wiadomo). Pozostało dużo wspomnień, zdjęć i... kiełbasy zrobionej na grillu. Kronikarzowi (mi ;]) i mojej kobiecie bardzo się podobało i jesteśmy pewni, że nie był to pierwszy i ostatni zlot naszego klubu. Z doświadczenia innych klubów zrzeszających inne marki, wiem, że z każdym zlotem jest lepsza frekwencja i organizacja, na które my już w pierwszym zlocie nie możemy narzekać. Zapraszamy na II Zlot, który obędzie się za jakiś czas, szczegółów proszę szukać na forum klubowym.
PS: Szczególne podziękowania kieruję do Marcina_Radom za organizację i zakupy, Kritersa za nalepki, wszystkim dziewczynom, że z nami wytrzymały i fabryce BMW, że ma takie fajne autka, które nas zawiozły i szybko i bezpiecznie;] . Jeżeli kogoś lub coś pominąłem to wiecie gdzie mieszkam;).
Pozdrowienia
Jeztom
Od siebie dodam, że impreza choć dosyć kameralna zdecydowanie się udała się, mimo moich małych obaw, co do zgrania całej ekipy. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, iż wszyscy zachowywali się tak jakbyśmy znali się od dłuższego czasu. Wszystkim przybyłym chciałbym podziękować towarzystwo. Wszystkim których tam nie było z różnych powodów chciałbym uspokoić. Sądzę że pod koniec wakacji coś zorganizujemy ponownie. Tym razem może Mazury? Tak by i koledzy z północnej Polski mogli się pochwalić spocikiem. To zresztą jest jeszcze sprawą otwartą.
MARCIN_RADOM
Fotki ze zlotu:










|